Szanowni Państwo,

Gmina Mosina, chce utrzymać stawkę za wywóz odpadów komunalnych, wyniesie ona 27 zł od osoby. Burmistrz Mosiny wspomina nawet o możliwej obniżce.
Jakim cudem Gminie Mosina która również wywozić będzie śmieci do Jarocina, uda się utrzymać stawkę dużo niższą kwotę od Gminy Kórnik? Przecież nasz Burmistrz i Radni którzy uchwalili nową stawkę twierdzili, że się nie da !!!

Licząc kilometry od Urzędu z Mosiny do ZGO Jarocin mamy ich 71. Natomiast z Urzędu z Kórnika do zakładu gospodarowania odpadami mamy tych kilometrów 50.

Czy wraz ze wzrostem stawki, zmieni się jakość świadczonych usług? Czy Gmina Kórnik zacznie karać za nienależyte wykonywanie usług jak GOAP? Dlaczego mimo tak wysokiej ceny w przetargu nie próbowano go ogłosić jeszcze raz?

O sprawie podwyżek obszernie pisze Business Insider Polska, która wskazuje, że najwięcej zapłacą mieszkańcy Poznania i miasta Warszawy. A tu psikus, jednak nie Poznań, a Kórnik jest w czołówce.

Już w tej chwili wiemy, że mieszkańcy Warszawy, Poznania, Kórnika, będą płacić za wywóz śmieci więcej niż w Berlinie.

W Warszawie uzależniono stawkę od zużycia wody, przy założeniu, że średnio człowiek zużywa 3 m3 wody, to opłata na osobę wynosić będzie 38zł. Sposób rozliczania ten ma ograniczyć oszustwa w deklaracjach i zaniżanie osób mieszkających pod danym adresem. Bardzo często można było spotkać się, że właściciel mieszkania wynajmował pokoje studentom, a w deklaracjach widniała tylko 1 lub 2 osoby.

Tymczasem w Niemczech, rodzina czteroosobowa płaci równowartość:

  • 120 zł w Berlinie,
  • 120 zł w Dreznie,
  • 111 zł w Cottbus,
  • 59 zł w Cheminitz.

A w Gminie Kórnik czteroosobowa rodzina zapłaci: 140 zł

Poniżej prezentujemy stawki za wywóz odpadów z innych miast w Polsce:

  • Kielce 20 zł / os
  • Poznań 25 zł / os
  • Szczecin 30 zł / os
  • Katowice 21 zł / os
  • Gdańsk 15 zł / os
  • Kórnik 35 zł / os

Na stronie Business Insider możemy przeczytać wypowiedź Pana Bernarda Skiby, ekspert rynku odpadów, właściciel firmy konsultingowej EECC East Europe Consulting Company. Poniżej cytujemy jego wypowiedź.

Gminy tracą na niewiedzy i obciążają ludzi

Dzisiaj nie mamy narzędzi kontrolnych ani systemu, który by to kontrolował. Optymalizacja procesów to nie jest zabawa dla dyletantów z ław rządowych czy samorządowych. Zjeździłem ponad dwieście samorządów w kraju, ale tylko z pięć osób oceniam, że było w stanie merytorycznie rozmawiać i miały pojęcie, co to jest optymalizacja procesów. Cała reszta to byli urzędnicy bez doświadczenia – zauważa Bernard Skiba.

Nasze samorządy podeszły do problemu tak, jakby iść na wojnę z Ameryką. Zabrały się do „konfrontacji” z firmami, które mają 40-50 lat doświadczenia i znają wszystkie tricki. Samorządy zabrały się do tego bez merytorycznego przygotowania i technicznego wyposażenia. Śmieci to trzeci najlepszy marżowo biznes na świecie, po broni i narkotykach. Dlatego nie unikniemy np. praktyk dogadywania się firm celem podziałów regionalnych względem obsługiwanych terenów

Można tego uniknąć, chyba tylko destabilizując rynek wykonawców. Od kilku lat to gminy umawiają dla nas, kto będzie wyrzucał śmieci, a nie wspólnota mieszkaniowa czy spółdzielnia jak poprzednio, w związku z czym mamy często sytuację monopolu. Gmina ogłasza przetarg, gdzie często startuje tylko jeden oferent, spełniający wyśrubowane wymogi. A ten jak widać dyktuje wysokie ceny. Gmina przerzuca je na mieszkańców i umywa ręce. A my na to, kto będzie decydował o naszych pieniądzach, wpływ mamy tylko co cztery lata przy wyborach, kiedy górę biorą akurat emocje polityczne.

Ekspert wskazuje, że póki nie będziemy mieć wszystkich elementów systemu kontrolowania przepływu śmieci, to nic się nie zmieni. – Mówię o chipach, systemach software’owych monitorowania każdego kilograma śmieci, gdzie jest zbierany, gdzie jest oddany do zagospodarowania i co się potem z tym dalej dzieje – wymienia.

U nas w samorządach myśli się przeważnie jednak tak, że zrobię przetarg i trzy lata mam z głowy, rezygnując np. z kontroli strumienia odpadów, które przechodzą przez gminę – opisuje Skiba.

Podaje negatywny przykład Kobierzyc niedaleko Wrocławia (patrz sprostowanie na dole strony). – Zmienił się operator na jednego z „tych dużych”. I zaczęli „dopisywać” śmieci. A że gmina nie zainwestowała w odpowiednie narzędzia do kontroli procesu zbiórki i zagospodarowania odpadów komunalnych, to nie może też kontrolować strumienia śmieci. I dlatego płaci przysłowiowe „frycowe”

I ostatni cytat warty uwagi według nas:

– Samorządy powinny zacząć inwestować (są na to liczne fundusze europejskie) w narzędzia, które mogą pomóc w optymalizacji tego procesu i dopóki to się nie zmieni, nie widzę światła w tunelu, które zapowiadałoby ewentualną poprawę obecnego bałaganu śmieciowego – mówi.

– Obecny system nie motywuje mieszkańców do większego zaangażowania w recykling, ponieważ pomimo takiego działania ceny za odbiór odpadów nadal rosną. Obawiam się sytuacji, gdzie zdemotywowani kolejnymi podwyżkami obywatele znowu zaczną wywozić śmieci do lasu i wtedy wrócimy do przysłowiowego punktu zerowego – wskazuje ekspert.

Bernard Skiba dla Busines Insider

Cały artykuł na stronie: Busines Insider

A teraz jedno podstawowe pytanie co zrobi nasza Gmina i Pan Burmistrz z Radnymi ??
Umowę podpisali i mają spokój na kolejne lata?
Czy zainwestują wreszcie w systemy kontroli odpadów?

Jakim cudem Gmina Mosina ma tańszy wywóz niż my?
Jakie mają pomysły by ograniczyć podwyżki w przyszłości?

Źródła: Busines Insider, Wprost, GOAP,

Share.

Comments are closed.

Exit mobile version