11 osób nie żyje, 745 zostało rannych – i to tylko w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku. Hulajnoga elektryczna dla wielu dzieci jest dziś zwykłym środkiem transportu i wakacyjną rozrywką. Problem zaczyna się wtedy, gdy rodzice zapominają, że nie jest zabawką. Za kilka sekund brawury można zapłacić zdrowiem, trwałą niepełnosprawnością, sprawą w sądzie i tysiącami złotych.
828 wypadków w siedem miesięcy. Te liczby powinny niepokoić
Najnowsze dane Komendy Głównej Policji nie pozostawiają złudzeń. W 2025 roku odnotowano 1158 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych. Jeszcze gorzej wyglądają pierwsze miesiące 2026 roku. Od stycznia do lipca doszło już do 828 wypadków – rok wcześniej w tym samym okresie było ich 702. Liczba zabitych wzrosła z 5 do 11, a rannych z 638 do 745. Szczególną uwagę zwracają dzieci i nastolatkowie. W 2025 roku użytkownicy hulajnóg w wieku 7–14 lat spowodowali 243 wypadki, w których zginęły 3 osoby, a 265 zostało rannych. W grupie 15–17 lat odnotowano kolejnych 149 wypadków, jedną ofiarę śmiertelną i 177 rannych.

To nie zawsze kończy się otarciem. Uraz mózgu może zmienić całe życie
Warto powiedzieć to rodzicom wprost: upadek z hulajnogi może oznaczać znacznie więcej niż zbite kolano. W literaturze medycznej opisywane są urazy czaszkowo-mózgowe, krwawienia wewnątrzczaszkowe, złamania twarzoczaszki oraz przypadki wymagające leczenia neurochirurgicznego. Ciężki uraz mózgu może prowadzić do długotrwałej rehabilitacji i trwałej utraty sprawności. Przegląd ciężkich urazów związanych z e-hulajnogami wskazuje na ich wysoką chorobowość, a więc ryzyko poważnych następstw zdrowotnych.
Dlatego kask nie jest dodatkiem „dla nadgorliwych”. W opublikowanym w 2024 roku badaniu urazy głowy stwierdzano u 24 proc. poszkodowanych korzystających z kasku i u 46,8 proc. osób, które go nie miały. To badanie obserwacyjne i kask oczywiście nie gwarantuje uniknięcia obrażeń, ale dane wyraźnie wskazują na jego znaczenie ochronne.

Rodzicu, przepisy się zmieniły. „Przecież tylko jedzie do kolegi” nie jest usprawiedliwieniem
Od 3 marca 2026 roku dziecko, które nie ukończyło 13 lat, nie może kierować hulajnogą elektryczną na drodze. Wyjątkiem jest strefa zamieszkania – tam może jeździć wyłącznie pod opieką osoby dorosłej. Od 3 czerwca 2026 roku osoba, która nie ukończyła 16 lat, musi podczas jazdy używać kasku ochronnego. Nastolatek w wieku 13–17 lat musi posiadać kartę rowerową albo odpowiednie prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T.
Najważniejsze zasady są proste: hulajnoga elektryczna powinna poruszać się drogą dla rowerów, drogą dla pieszych i rowerów albo pasem rowerowym, jeśli są dostępne. Gdy ich nie ma, można korzystać z jezdni tylko tam, gdzie dopuszczalna prędkość nie przekracza 30 km/h. Chodnik jest rozwiązaniem wyjątkowym – przy jezdni z ograniczeniem wyższym niż 30 km/h i braku infrastruktury rowerowej. Na chodniku trzeba jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego i bezwzględnie ustępować mu pierwszeństwa. Zabronione jest również przewożenie na hulajnodze drugiej osoby.
12-latek spowodował kolizję. Matka dostała 1050 zł, sprawa trafiła do sądu
To nie jest hipotetyczny przykład. W czerwcu 2026 roku w Stalowej Woli 12-letni chłopiec jadący hulajnogą elektryczną bez kasku zderzył się z samochodem. Matki nie było przy nim w chwili zdarzenia – przyjechała dopiero na miejsce interwencji. Policjanci sporządzili dokumentację, sprawa została przekazana do ogniwa ds. wykroczeń, a po przeprowadzeniu czynności matka otrzymała mandaty na łączną kwotę 1050 złotych za udostępnienie pojazdu osobie nieuprawnionej oraz brak wymaganego kasku u dziecka. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Policja poinformowała również, że materiały dotyczące spowodowania kolizji i jazdy bez wymaganych uprawnień zostaną przekazane do sądu rodzinnego.
I tutaj pojawia się informacja, o której wielu rodziców prawdopodobnie nie wie. Policja wprost wskazuje, że konsekwencje udostępnienia pojazdu osobie nieposiadającej wymaganych uprawnień ponosi właściciel, posiadacz lub użytkownik pojazdu. Za takie wykroczenie mandat może wynieść od 1000 aż do 5000 złotych. Z kolei osoba sprawująca opiekę lub nadzór nad dzieckiem poniżej 16. roku życia, która dopuszcza je do jazdy bez obowiązkowego kasku, może zostać ukarana grzywną do 100 zł.

Nie ma rodzica na miejscu? Policja i straż miejska nadal mogą działać
Warto rozprawić się z kolejnym mitem: nieobecność rodzica podczas kontroli nie powoduje, że funkcjonariusze są bezradni. Straż gminna i miejska ma ustawowe uprawnienia do kontroli uczestników ruchu naruszających przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych. Strażnik może zatrzymać pojazd, sprawdzić dokumenty, wylegitymować uczestnika ruchu, wydawać wiążące polecenia, a przepisy przewidują również możliwość żądania od właściciela lub posiadacza pojazdu informacji, komu został on powierzony do kierowania lub używania.
Dlatego argument: „rodzica nie było, więc nic nie mogą zrobić” jest po prostu nieprawdziwy. Tożsamość dziecka może zostać ustalona, zdarzenie udokumentowane, a dalsze czynności przeprowadzone później. Pokazuje to dokładnie opisany przypadek 12-latka – obecność matki w momencie popełnienia wykroczenia nie była potrzebna, aby finalnie nałożyć na nią mandaty i skierować informacje o zachowaniu dziecka do sądu rodzinnego.
Mandat może być najmniejszym problemem. Pozostaje jeszcze odpowiedzialność za szkody
Jeżeli dziecko na hulajnodze potrąci pieszego, uszkodzi samochód albo doprowadzi do poważnego wypadku, konsekwencje nie muszą kończyć się na mandacie. Pojawić się może również odpowiedzialność cywilna. W przypadku dziecka poniżej 13 lat Kodeks cywilny przewiduje szczególne zasady odpowiedzialności osoby zobowiązanej do nadzoru – nie oznacza to automatycznie, że rodzic odpowiada za każdą szkodę w każdej sytuacji, bo każdą sprawę ocenia się indywidualnie.
Skala roszczeń przy ciężkim wypadku może być jednak znacznie większa niż jakikolwiek mandat. Kodeks cywilny przewiduje możliwość dochodzenia kosztów wynikających z uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, kosztów leczenia, a w określonych przypadkach również renty z powodu utraty zdolności do pracy lub zwiększonych potrzeb oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. To właśnie dlatego 5000 zł mandatu może okazać się najmniejszym finansowym problemem po poważnym zdarzeniu.
Rodzicu – zanim oddasz dziecku hulajnogę, sprawdź trzy rzeczy
Wiek, wymagane uprawnienia i kask. A później jeszcze raz przypomnij zasady. Nie przewozimy kolegów, nie jedziemy z telefonem w ręku, zwalniamy przy pieszych i nie traktujemy chodnika jak toru wyścigowego. Dotyczy to również młodych użytkowników poruszających się po Kórniku, Bninie, Kamionkach, Borówcu czy innych miejscowościach naszej gminy.
Hulajnoga elektryczna daje dzieciom dużą swobodę, ale wraz z nią musi iść odpowiedzialność dorosłych. Mandat można zapłacić. Uszkodzony samochód można naprawić. Znacznie trudniej naprawić skutki ciężkiego urazu głowy, wielomiesięcznej rehabilitacji czy trwałej utraty sprawności. A życia – jak pokazują policyjne statystyki – nie da się przywrócić.
Porozmawiajcie dziś ze swoimi dziećmi. I udostępnijcie ten materiał innym rodzicom – być może kilka minut rozmowy wystarczy, żeby uniknąć tragedii.






