W dniu wczorajszym umieściliśmy wpis o interwencjo OSP Kórnik, przy promenadzie, na spornym gruncie.
Niestety sporu nie widać końca. W nocy pojawił się artykuł i wyjaśnienia Pana J.K. o jego postępowaniu.

„KÓRNIK OBRONA ZIEMI – ABSURDY.
Na MOJEJ ziemi nad jeziorem, którą chce mi zabrać Burmistrz pod Promenadę – proces w trakcie – rosło niebezpieczne dla ludzi przechodzących tąż Promenadą drzewo. Wniosłem do Urzędu Miasta i Gminy o pozwolenie na ścięcie, prosząc, żeby od swojej strony opisali teren, że niebezpiecznie. Nic nie zrobili. Ludzie przechodzili tamtędy i czuli zagrożenie, pomstowali więc na mnie. Po 2 miesiącach dostałem (przedwczoraj!) odpowiedź od Burmistrza, że mam natychmiast oddać ziemię, albo 22 maja (to wypada jutro) mogą zastosować przymus, i odbiorą mi ją, bo… tam rośnie niebezpieczne drzewo, a oni mają pozwolenie wydane przez Starostwo, które opiewa na gminę. Więc oni są właścicielem (a jak wiadomo sprawa o to, kto jest właścicielem, toczy się w sądzie!). No to wczoraj po prostu zawezwałem Straż Pożarną i po prostu drzewo błyskawicznie ścięli…bo było niebezpieczne dla ludzi. Raport posłałem burmistrzowi, oraz zgłosiłem postępowanie Burmistrza i Urzędu na policję, ponieważ była to gra zagrażająca zdrowiu i życiu obywateli.”


Źródło: https://www.facebook.com/Korabita/videos/566127470991863/



Ostatnia rozprawa w sądzie odbyła się 9 marca 2020 roku, na której to Sąd, poinformował, że zostanie przeprowadzona wizja lokalna. Niestety do dnia dzisiejszego termin wizji lokalnej nie jest znany.
Teren ten w przeszłości należał do Skarbu Państwa, a w 2017 roku aktem notarialnym została przekazana Miastu i Gminie Kórnik. Niestety wygląda to w tej chwili na zawłaszczenie ziemi. Mimo, iż Pan J.K. powołuje się na zasiedzenie.
Kto ma racje? Decyzje musi podjąć Sąd.



Co mnie bardzo razi w oczy, to, że interweniuje tam OSP Kórnik, za pieniądze podatników, jeśli to prywatna ziemia to powinno się usunąć drzewo na prywatny koszt!? lub obciążyć właściciela. Jeśli teren Gminy to dlaczego blokuje się teren?
Jeśli Pan tak martwił się o bezpieczeństwo mieszkańców i o drzewo, to dlaczego nie martwi go, jak ludzie próbują przejść na drugą stronę po pochyłej skarpie i 1 m przejściu, przecież osoba starsza może się przewrócić lub wpaść do wody, a w ubiegłym roku nie raz te przejście pokonywały kobiety z wózkami.

Pozostaje wszystkim czekać i liczyć na szybkie rozstrzygnięcie w Sądzie.